/4/ - Kiedy 3 to za mało

Tym razem już na pewno

Posting mode: Reply

Check to confirm you're not a robot
Name
Email
Subject
Comment
Password
Drawing x size canvas
File(s)

Remember to follow the rules

Max file size: 350.00 MB

Max files: 5

Max message length: 4096

Manage Board | Moderate Thread

Return | Catalog | Bottom

Expand All Images


(25.62 KB 571x600 39080.jpg)
Lorefin 01/04/2018 (Thu) 00:19:38 [Preview] No. 16878
Miałem napisać pastę o wsiowym, podlaskim SYLWESTRZE 2017/18 z opowiesci mojej mamy

Zaczęło się od tego, że bardzo szczupła Monika w wieku mojej mamy znalazła sobie jakiegoś DEBILA no , idiotę czy jak to nazwać, też szczupłego patyka jak ona. Monika zawiązała sobie włosy w kiteczki jak pięciolatka, siedziała mu na kolanach, dawali sobie buziaki, było to troche niesmaczne i dziwne, ale dobra, widac ze byla zakochana, ale ten debil czy jak to nazwać, szybko sie robił i każdemu robił głupie docinki, mojemu tacie coś dopierdolił, to nie wiedział czy sie zaraz nie będą bić, Wiktor poszedł spać, bo sie wkurwił na niego, Heńka złapał za koszulę niewiadomo czyu na żarty czy poważnie jakby mieli sie zarać bić, no idiota ale szybko sie opił i sobie poszedł. Troche było czuć, jakby sie smial, ze przyszedł do jakiś wsioków. Mojej mamie przy życzeniach noworocznych mówił, że jest niezwykle piękna i ma nadzieje, że ta znajomość będzie trwała i kwitła, mama takie WTF i odp coś w stylu, że jeśli będzie przy tym Monika, to jak najbardziej, ale inaczej to nie widzi żadnego powodu do tego xD


Anonymous 01/04/2018 (Thu) 00:20:12 [Preview] No.16879 del
Ale główna inba zdarzyła się potem, otóż przedstawię teraz Ankę - radna naszego okregu bożuchowice-ogorzelczyn. Zbyszko, jej mąż, mimo, że miał złe wady charakteru i lubiał się podśmiewywać z mojego taty, to był pomocny, pomagał w znalezieniu klienta na kapustę, pomagał w naprawie ciągnika, dużo gadał z moim tatą i tata sie miał komu wygadać, mimo, że musial sie pilnować żeby za dużo nie wygadać i nie być obiektem śmiechu, to i tak mieli takie wspolne rolnikowe tematy, bo Zbyszko byl mlodszy od mojego taty o parenascie lat, wiec nie byl w takim januszowym stylu i mial o wiele wiecej pozytywnych w miare cech niż inni sąsiedzi, tzn może nie, ale miał takie ciutke nowoczesniejsze myślenie i styl bycia. Chociaż nie za bardzo... Nie zadawał się z nimi nikt ze wsi oprócz mojego taty i mamy, ale że Zbyszko pomagał też innym w roznych rzeczach, pożyczył jakiś młot czy coś, to zaprosili go w tym roku... Tylko, że nikt się nie zadawał, bo nie lubił jej - wspomnianej Anki. Ogorzencin to wieś większa niż Bożuchowice. Mieli poprzednio radną z układzików, która nic nie robiła, więc teraz chcieli prostą przedstawicielke ludu, zwykłą nieznaną babę która wiedziała co trzeba zrobić, w stylu powyczyszczać kanały itp.... Jej styl bycia jest w sumie podobny do mnie, gdy naćpam sie tramalem. Potrafi wysłąć mojej mamie poematy wiadomości na komórce, przyjść i opowiadać o wszystkim i wydaje się jej, że jest taka fajna, bo dużo opowiada co to nie ona itp. Przedstawię jak wygląda - trzydzieści pare lat, niska i gruba, krótkie włosy bardzo, takie typowe dla "robotnej kobity".


Lorefin 01/04/2018 (Thu) 00:20:39 [Preview] No.16880 del
Anka to bardzo smutna postać, mąż jej nie szanuje, każe jej ciągle zapierdalać 24/7, nie mówi na nią po imieniu tylko z takim ironicznym "noo ta moja to coś tam...", dlatego ma pseudonim "ta jego" z takim wsiowym akcentem. Ma wspomnianę wadę, że lubi się chwalić czego ona nie robi. Bycie radną okazal sie dla jej zycia strzałem w dziesiątke, bo może zasypywać historyjkami o gminie, o wspaniałym kobieciarzu wójcie, w ogóle to, że może opowiadać o jakiś ważnych wydarzeniach w których uczestniczyła ona i inna "elita" gminy napawa ją ekscytacją, jakieś rozmowy z samym wójtem TAK WAŻNYM CZŁOWIEKIEM to dla niej coś niesamowitego, do tego jest taka biedna bo musi bardzo dużo pracować, ona to jest taaka robotna, a potem jeszcze do gminy i NIKT jej nie powiedział, że Asia z gminy coś tam, a podejrzewała, że właśnie X Y sratatata blablbla i pół godziny zlatuje, z czego wychodzi jedno - jest ona kobietą idealną, ważną, pracowitą, niedocenianą, światową, błyskotliwą, ciekawą, duszą towarzystwa. Po alkoholu niestety to jej się załączyło, na początku był spokój (mowa o sylwestrze). Stało się coś niespodziwanego, Sylwia stała, przeszła przez pół pokoju zaczęła gniewnie wskazywać na nią palcem, mówiąc przy tym wkurwionym głosem:
> " Skończ w końcu pierdolić ty głupia zdziro".
Takiego zdarzenia nie było już bardzo dawna, chyba odkąd parenascie lat temu Heniek obraził się na mojego tatę o to, że opryskał swoje pole, a mu obok zrzułkła i uschła kapusta i chciał odszkodowania, wzywał nawet jakis ekspertów (oczywiscie spalila sie przez co innego, a nie przez mojego tate, ale nieważne.)
Każdy zamilkł i głowa w dół, nie wiedząc jak zareagować. Moja mama poszła do Sylwi i zaczeła ją uspokajać i przyciągać spowrotem na swoje miejsce. W ogóle trzeba zacząć od tego, że Sylwia to nie charakter idealny. Ciekaczka po różnych sąsiadach, żeby napić się wódki. Przypomina sobie o swoich znajomościach z różnymi osobami, gdy chce od nich coś pożyczyć. Czasami obgaduje różne osoby u których była żeby się najeść z innymi, do których przyjdzie potem i vice versa... Tylko, że jest dość młoda, najmłodsza z gospodyń domowych. Trzydzieści parę lat, ale gdy byłem w podstawóce to pamiętam, że miała 20-parę i gdy np. przyszła do nas pomóc przerzucać kapustę, to jej wypinający się, zgrabny tyłeczek z mocno zarysowanym tzw. THIGH GAP w leginsach (ale nie patykowaty) dawał takiego bonera, że od razu po przyjsciu do domu waliłem konia. Albo na lato w szortach.............


Lorefin 01/04/2018 (Thu) 00:36:07 [Preview] No.16881 del
To były wspomnienia. Ale tak czy siak, moja mama szybka zaczęła unikać kontaktów ze Sylwią, ograniczyło się do takich wsiowych spotkań, bo wiadomo, że wtedy z nią siedziała, za właśnie takie bardziej nowoczesne ogarnięcie, ubrania, zaradność, wiedza o świecie itp. a nie brak prawa jazdy jak większość tamtejszych gospodyń i wyjazd z domu raz na 3 miesiące, no chyba ze do kosciola w niedziele.
Potem poszły we dwie na papierosa w piwnicy, bo Sylwia troche speniała i nikt się tego nie spodziewał, ale Anka przyszła do nich i zaczęła... przepraszać, tłumaczyć się dlaczego Sylwia tak zareagowała, że ona nie miała na myśli tego, że oni przez młody wiek są jakoś gorsi, nie miała tego na myśli czy coś, jak mówiła o tej gminie... W ogóle sugerowanie, że Sylwia słuchała o czym ona mówi, miała po prostu dość tego pierdolenia 24/7 z drugiego końca pokoju przeszkadzającego w jej rozmowie. W sumie to każdy sekretnie śmiechnął i cieszył się, że ktoś to w końcu jej wygarnął xD Sylwia chcac jakos wybrnąć i sluchajac, ze Anka jest taka biedna itp. powiedziala, ze skoro ma takie problemy z meżem, to ona zawoła swojego bo on jest mądry w takich sprawach i uciekła na górę xDD Potem moja mama widziała, jak wpycha swojego męża do tej piwnicy i coś tam szepcą na ucho w stylu " NO IDŹ, CO JA MAM TERAZ ZROBIĆ" " ALE JA NIE JESTEM WCALE MĄDRY", " NO IDŻ POWIEDZ JEJ COŚ". Jej mąż, że był właśnie dużo w niemczech itp., ogólnie bardziej światowy, jendak niezbyt szczery aby sie z nim bliżej ziomkować zaczał dość mądrze mówić o Sylwi i ich małżeństwie, problemach itp. i jak je rozwiazywali, więc ogólnie udało się jakoś wybrnąć z sytuacji bez mówienia Ance tego, żeby już nie pierdoliła jaka to nie jest wykorzystywana przez męża w pozytywnym sensie, czyt. ze jest bardziej pracowita od każdego, bo raczej kazdy ma duzo roboty na wsi. Do końca panowała taka nieswoja atmosfera, rozeszli sie i jeszcze u kogos innego posiedzieli godzinke bez Zbyszka i Anki ale byla generalnie cisza, ten temat nie byl poruszany. Na nastepny dzien, gdy ludzie wytrzeźwieli zaczęła się gorąca linia. W ogóle, to Anka zaczęła wypisywać zarówno do mojej mamy i sylwi poematy, dlaczego ona tak sie zdenerwowala itp. znowu o tym, temacie ktory poruszyla że moze coś nie tak powiedziała xD Mama ja zaczela splawiać, że hehe wiesz na imprezkach to sie tak mówi po wódce, a potem koniec tematu i sie zapomina, żyje dalej to nie powinna tego roztrząsać, Sylwia też że coś tam jej sie pierdolnęło, oczywiście nie przyznała się ani Sylwi, ani mamie ze spami do każdego, tylko chciała od każdej wyciągnąć jak najwięcej informacji co ludzie komentują udając, że tylko do niej się tak zwraca. Mama powiedziala ,ze gdzie tam, nikt tego nie roztrząsa i nie będzie roztrząsać, ale gdy każdy powstawał zaczęło się dryń dryń i śmiechanie z sytuacji, albo śmiechanie z tego, że okazało się, że własnie każdy dostał takie esemesowe wywody na komórce o tej sytuacji od Anki. Tylko moja mama musiala to znosic do tej pory przez Zbyszka, wiec nikt nie wiedział ze Anka lubi spamic smsy.
Oczywiście teraz Anka się wstydziła jeszcze pokazać u kogolwiek, ale moja mama podejrzewa, że gdy ów wstyd minie a ona sobie dokładnie wszystko przemyśli i przeanalizuje, to zostanie odwiedzona (moja mama) i dopiero wtedy sie zaczną wywody na temat tej sytuacji, więc smsy i telefony od niej to dopiero początek.
Stasiek skomentował, że mu się przysnęło wtedy i aż się obudził ze strachu, widzi na środku pokoju jak Sylwia kiwa gniewnie palcem, do końca sylwestra z wrażenia nie chciało mu się spąć xD
Moja mama jeszcze chciałąby wygarnąć Ance, że to nie przez jej zły temat, tylko przez to że pierdoliła głupoty, ale juz jej z miesiac temu troche wygarnęla i Zbyszek sie na nią obraził, więc nie chce sie znowu tak narażać, bo już troche sia naraziła, bo raczej wyglądało, jakby stała po stronie Sylwi, uspokajała ją itp. xD
Więc tyle sylwestrowych opowieści z borzuchowic.



Top | Return | Catalog | Post a reply